Koniec zimowania!



Jest jakiegoś rodzaju magiczny magnetyzm w dalekim podróżowaniu i powracaniu kompletnie odmienionym.

 – Kate Douglas Wiggin



Jakoś tak dziwnie. Jeszcze wczoraj wiało i padało tak bardzo, że nawet pingwiny gubiły drogę, a człowiek był myślami gdzieś w swej stacyjnej rzeczywistości. Dziś ta rzeczywistość została zmącona, równowaga zachwiana.


Opady śniegu sprawiły, że ponownie trzeba było odśnieżać wcześniej odkopane drogi. Na szczęście było już tego mniej, ale jednak do najłatwiejszych zadań to nie należało. Pogoda była bardzo kapryśna, na tyle że zwierzęta gubiły orientację.



Usłyszeliśmy na dachu tupot. Pewnie to pochwodzioby, każdy ze spokojem stwierdził. Przecież nie raz już nam odstawiały takie numery. Jednak tupanie było zdecydowanie głośniejsze i ewidentnie coś biegało od jednej strony dachu do drugiej.



Kiedy usłyszałem za oknem głos pingwina postanowiłem to sprawdzić. Seba co prawda już chwilę wcześniej sugerował, że to pingwin ale nikt nie wziął tego na poważnie. Tym czasem faktycznie po dachu spacerowała zabłąkana i lekko zdezorientowana Adelka. 


Zmotywowałem ją do opuszczenia dachu powoli nakierowując na właściwe zejście. Z zadowoleniem na brzuchu opuściła pomyloną trasę i udała się w stronę pingwiniska. Chyba w strone pingwiniska, ponieważ śnieżyca była na tyle duża, że pingwin po chwili zniknął mi z pola widzenia.


Czwartek to ostatnie przygotowania do przyjęcia statku, który miał zawitać w piątek około 4 rano. Jednak czwartkowym popołudniem na radiach rozległ się komunikat: "Uwaga, uwaga! Polar na Zatoce, Polar Pioneer na Zatoce!"
Spojrzałem przez okno i dostrzegłem charakterystyczny niebiesko-biały statek płynący w stronę stacji.



Okazało się, że statek miał być przy stacji i owszem, ale dziś (czwartek) o 4 rano, a nie jak nas poinformowano w piątek. Dobrze że się spóźnił, bo sporo rzeczy nie było rano jeszcze gotowych. Kiedy statek zakotwiczył do jego burty ruszył pierwszy kurs PTS. Dziś pierwszy i ostatni zarazem, ale tym samym oficjalnie rozpoczął się rozładunek.


Ile potrwa? Nie mamy pojęcia. Pogoda ma być dobra, więc mamy nadzieję że zajmie kilkanaście godzin. Ale bywały lata gdzie trwał nawet i kilkadzisiąt. Wraz z pierwszym kursem na stację zeszło kilka osób z nowej ekipy. Dziwnie po takim czasie wpuszczać obcych do siebie, mając do tego w świadomości że to właśnie przestaje być twój kąt, że za moment opuścisz to miejsce.
Ale przed nami kolejne wyzwania i to jest fascynujące!




Komentarze