Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży– przysłowie duńskie
W ostatnich dniach wiatr niezmiennie dudni po oknach.
Towarzyszy mu odwilż, oraz opad marznącego deszczu. Prawdopodobnie to pierwsze
oznaki końca zimy na Wyspie Króla Jerzego.
Prace ograniczają się do zajęć wewnątrz budynków, choć wciąż staramy się regularnie liczyć ptaki przy stacji. Nie zawsze jednak pogoda pozwoli na wyjście na "Jedynkę" czy choćby w kierunku latarni. Nie oznacza to jednak nudy, dzieje się dużo i wciąż jest pracowicie, a im bliżej powrotu, tym bardziej człowiek odczuwa uciekający czas.
Prace ograniczają się do zajęć wewnątrz budynków, choć wciąż staramy się regularnie liczyć ptaki przy stacji. Nie zawsze jednak pogoda pozwoli na wyjście na "Jedynkę" czy choćby w kierunku latarni. Nie oznacza to jednak nudy, dzieje się dużo i wciąż jest pracowicie, a im bliżej powrotu, tym bardziej człowiek odczuwa uciekający czas.
Dziś słów kilka nie o przyrodzie, ale codzienności, która przecież wyznacza rytm życia na stacji. Nie tak dawno temu opisywałem jak to się dzieje, że mamy słodką wodę na stacji. Woda jest jednym z trzech najważniejszych elementów warunkujących przetrwanie. Drugim jest żywność, ale o niej także już wspominałem.
A co jest trzecim elementem układanki?
Początek i koniec wszelkiego funkcjonowania to energia elektryczna.
Hala agregatów to niewątpliwie główny organ całego stacyjnego organizmu, a dokładniej chodzi o długi podłużny budynek w głębi stacji.
Kryjąca wiele zakamarków, sprzętu i materiałów hala jest podzielona na kilka pomieszczeń, spośród nich do najważniejszych należy to z agregatami prądotwórczymi.
Podczas naszej wyprawy agregaty zostały przeniesione do nowego pomieszczenia, gdzie spokojnie pracują na zmianę ku chwale i przetrwaniu stacji.
Energia elektryczna to ciepła woda, światło, prąd w gniazdkach, działające urządzenia i ciepło w pokojach. Wszystko co istotne napędzane jest agregatami.
Wiele się przez ostatni rok na hali zmieniło, trzeba przyznać że nabrała ona zupełnie innego wizerunku niż ten, który zastaliśmy przybywając na wyprawę.
Hala agregatów to nazwa całego obiektu, jednak jak już wspominałem dzieli się ona na kilka pomieszczeń. Największym z nich jest hala zodiaków, gdzie docelowo właśnie łodzie którymi pływamy zwane zodiakami mają stacjonować. Mieszczą się tu regały ze sprzętem i częściami zapasowymi do zodiaków. Pomieszczenie to sąsiaduje pracującymi agregatami, co aktywnie wykorzystywane jest przez nas do suszenia ubrań. W cieple pracującego agregatu nie trzeba długo oczekiwać na wysuszenie bielizny. W tym celu nawet został zainstalowany długi wieszak. Szczególnie istotne jest to latem, kiedy suszymy tu kombinezony Helly Hansen używane do pływania zodiakami. A jeśli o kombinezonach mowa, to podczas naszej wyprawy powstało małe pomieszczenie służące właśnie do przechowywania Hansenów po ich wysuszeniu.
Letnia grupa techniczna
swój czas pracy spędza głównie w tym budynku. To miejsce urzędowania elektryka
i elektronika, każdy z nich ma własne niewielkie pomieszczenie do pracy.
Znajdziemy tu także energetyka doglądającego agregatów, czy mechaników. W
budynku mieści się dobrze wyposażona stolarnia, warsztat mechaniczny, pomieszczenie
z frezarką i tokarką, magazyny z lakierami, częściami mechanicznymi i
elektrycznymi. Po kilku przebudowach i
przeniesieniach budynek nabrał zupełnie innego wizerunku. Magazyn sprzętu
znajduje się na piętrze, dzięki czemu warsztat zyskał znacznie więcej miejsca.
Zamontowano podnoszoną bramę, a w ciepłym wnętrzu stoi poczciwy ursus, oraz
skutery, którymi nie zawsze udaje się wyjechać na monitoring mimo tylu
ułatwień. Nadal pogoda rozdaje karty.
Na hali agregatów znajduje się także pomieszczenie
hydroforni, do której woda jest doprowadzana rurami z pobliskiego zbiornika,
ale o tym już pisałem. Listę pomieszczeń sala gimnastyczna wraz z łazienkami i
magazynem środków czystości.
Tradycją wypraw chyba już jest, że sala sportowa na początku każdej zmiany pełni funkcję magazynu różnych pakunków. Na szczęście dość szybko udało się nam uporać z bałaganem i uporządkować sprzęt sportowy, żeby miejsce pełniło swoją pierwotną funkcję.
Tradycją wypraw chyba już jest, że sala sportowa na początku każdej zmiany pełni funkcję magazynu różnych pakunków. Na szczęście dość szybko udało się nam uporać z bałaganem i uporządkować sprzęt sportowy, żeby miejsce pełniło swoją pierwotną funkcję.
Na sali jest tyle różnych
sprzętów i akcesoriów do ćwiczeń, że każdy jest w stanie zorganizować sobie
trening według własnych potrzeb. Latem
prawdziwe oblężenie przeżywał stół do tenisa stołowego, gdyż wiele osób chętnie
prowadziło rozgrywki.
A jeśli się postarać, to niewielkim nakładem pracy można z sali gimnastycznej zrobić świetne miejsce na taneczną imprezę. Pierwsza z tak owych odbyła się z mojej inicjatywy przy okazji organizacji imprezy z okazji moich i Flavii urodzin. Dla nie wtajemniczonych Flavia to Brazylijska koleżanka stacjonująca na Arctowskim, która wraz z całą grupą prowadziła latem badania w pobliżu stacji. Pomysł na tyle się spodobał, że później jeszcze kilkukrotnie organizowano takie imprezy.
Po pierwszej imprezie na jednej ze ścian zawisły przygotowane w ramach prezentu urodzinowego chwyty do wspinaczki. To kolejna stacyjna atrakcja, świetnie sprawdzająca się w zimowe popołudnia.
A jeśli się postarać, to niewielkim nakładem pracy można z sali gimnastycznej zrobić świetne miejsce na taneczną imprezę. Pierwsza z tak owych odbyła się z mojej inicjatywy przy okazji organizacji imprezy z okazji moich i Flavii urodzin. Dla nie wtajemniczonych Flavia to Brazylijska koleżanka stacjonująca na Arctowskim, która wraz z całą grupą prowadziła latem badania w pobliżu stacji. Pomysł na tyle się spodobał, że później jeszcze kilkukrotnie organizowano takie imprezy.
Po pierwszej imprezie na jednej ze ścian zawisły przygotowane w ramach prezentu urodzinowego chwyty do wspinaczki. To kolejna stacyjna atrakcja, świetnie sprawdzająca się w zimowe popołudnia.
W okresie zimowym duch sportowy nas nie opuszcza, a wręcz można powiedzieć
że się wzmógł bardzo. Pewnie to za sprawą zmniejszonej możliwości wyruszenia w
teren zimą.
Kilka razy w tygodniu uczęszczamy na salę aby pograć w siatkówkę. Miejsca może i nie ma za wiele, ale po odpowiednim rozmieszczeniu sprzętów sportowych wystarczy go by rozgrywać siatkarskie pojedynki.
Kilka razy w tygodniu uczęszczamy na salę aby pograć w siatkówkę. Miejsca może i nie ma za wiele, ale po odpowiednim rozmieszczeniu sprzętów sportowych wystarczy go by rozgrywać siatkarskie pojedynki.
Komentarze
Prześlij komentarz