Woda

Woda - władczyni bogactw, matka wszech żywiołów.
W niej chrzest i koniec końców tragicznie się splata.
Jest złotem dla spragnionych w krwiobiegu ziemi.
Chwałą i źródłem klęski w młyńskim kole świata.

Adam Ochwanowski - z "Ponidzie na Ziemi"




Nie bez przyczyny Ziemię nazywa się "niebieską planetą", przecież znaczną jej część zajmuje woda. Nasza hydrosfera obejmuje wody atmosferyczne, powierzchniowe i gruntowe w postaci gazowej, ciekłej i stałej. Bez wody nie jesteśmy w stanie funkcjonować, zarówno jako jednostka, społeczeństwo, jak i cała planeta.
Żadną tajemnicą nie jest to, iż wody Ziemi są przed wszystkim słone. Wody słodkie stanowią zaledwie 2,5% całkowitych zasobów, a z tej objętości aż  68,7% uwięziona jest w lodowcach
i śniegach.
W dalszej kolejności magazynem słodkiej wody są wody gruntowe do głębokości 100m- 30%. Niewielka część słodkiej wody bo tylko ok 0,3% jest dostępna  w postaci rzek, bagien i jezior.


Zatem nie ma wątpliwości, że największe pokłady wody pitnej zmagazynowane są w zimnych rejonach świata, głównie Arktyce, Antarktyce i Antarktydzie. Zmiany klimatyczne jakie obecnie obserwujemy na naszej planecie sprawiają, iż z roku na rok magazyny te zmieniają się i maleją. Wiem doskonale, jak wiele kontrowersji wywołują same słowa "zmiany klimatyczne". Jedni w nie wierzą, inni twierdzą, że to chory wymysł. Bez względu na poglądy, zmiany te postępują i to z roku na rok z coraz większą siłą. Wystarczy spojrzeć na nasz kraj. Brak zim, brak wiosennych opadów
i susze. Gwałtowne nawałnice i silne wiatry. Coś o czym 20 lat temu nikt by nie pomyślał, obecnie staje się faktem. Ubiegły, 2016 rok był najgorętszym rokiem na Ziemi!
 

W kwietniu, na początku naszej Antarktycznej zimy z zaniepokojeniem obserwowaliśmy doniesienia z drugiego końca globu. Globalny Bank Nasion zagrożony, ze względu na roztopy i wodę
z lodowców! Coś co wydawało się nie możliwe, a jednak...
Zmiany obserwujemy na własne oczy, tu w Antarktyce. Miałem okazję porównywać zdjęcia historyczne Lodowca Ekologii z tymi robionymi przeze mnie. To niebywałe, jak na przestrzeni 30 lat lodowiec ten się wycofał i wciąż się wytapia. Podobnie jak pozostałe lodowce na Wyspie. Zmiany klimatu są, jedynie od ludzkości zależy czy uda się je zatrzymać, inaczej stracimy zasoby wody pitnej, a co będzie dalej? Odpowiedzcie sobie sami.


Woda jest niezbędna do życia, to już ustaliliśmy, zatem i nasza Stacja nie funkcjonowała by bez niej. Wyprawa założycielska która wyruszyła na statkach „Dalmor” i „Zabrze” do Antarktyki w 1976 roku, szukając miejsca na posadowienie stacji brała pod uwagę wiele czynników.
Jednym z ważniejszych, obok ukształtowania terenu umożliwiające postawienie budynków
i transport przy użyciu sprzętu ciężkiego, czy odpowiedniej linii brzegowej ułatwiającej kotwiczenie statków w pobliżu był dostęp do zasobów słodkiej wody.
Odnaleziono odpowiednie miejsce, gdzie nieprzerwanie od ponad 40 lat stoi Polska Stacja Antarktyczna.
Głównym akwenem zaopatrującym Stację stał się niewielki zbiornik, który zasilany jest wodą opadową spływającą z pobliskich wzniesień.
Przez cały rok woda pozostaje w nim na podobnym poziomie, dzięki zachowaniu odpowiednich systemów przelewowych, zatem nie ma ryzyka braku dostępu do życiodajnego złoża.
 

Wiosną przy gwałtownych roztopach woda szybko przybiera, co może zagrażać przerwaniem wałów wokół akwenu. Dlatego często kontrolujemy zarówno poziom wody w zbiorniku, jak i stan techniczny. Przy dużych przyborach wody udrażniane są odpływy przelewowe i w ten sposób nadmiary wody mogą spłynąć do zatoki.


Zimą zbiornik pokrywa się lodem, zatem potrzeba jest częstych kontroli budki ujęcia wody.
To z niej woda tłoczona jest do hydroforni na hali agregatów, a następnie do kranów w poszczególnych budynkach. Rury doprowadzające wodę do hydroforni są podgrzewane, stąd zazwyczaj nie ma problemu z jej dostarczaniem. O wszelkich nieprawidłowościach informuje czerwona lampka ostrzegawcza, zamontowana na budce ujęcia wody.


Ze względu na to iż tutejsze zwierzęta preferują słoną wodę, na nasze szczęście rzadko się zdarza aby któreś zechciało korzystać z naszego słodkiego ujęcia. Jedynie raz w sezonie letnim, zaraz na początku naszej wyprawy do zbiornika zawitały foki krabojady. Nie spodobało im się najwidoczniej, gdyż nie zagrzały tam długo miejsca i jeszcze tego samego dnia wróciły nad wody zatoki.
Z opowieści wiemy, że naszym poprzednikom do zbiornika wiosną weszły młode słonie morskie.
Nie dały się przekonać do jego opuszczenia ani prośbą, ani groźbą. Kiedy zabawa w zbiorniku im się znudziła, opuściły go same jak gdyby nigdy nic się nie stało. Na całe szczęście to bardzo sporadyczne przypadki, a na co dzień woda z tego akwenu służy wyłącznie ludziom.



Komentarze