Larus

Cel nie jest kwestią przypadku. Jest kwestią wyboru.
To nie jest coś, na co należy oczekiwać, to jest coś co się osiąga.


William Jennings Bryan


Doświadczenie nabywane przez lata w Polsce przydają się często w tych Antarktycznych warunkach. Nie mówię tu o kwestiach medycznych, za które szczególnie jestem odpowiedzialny. Na całe szczęście niewiele w tym zakresie mam pracy. Uczestnicy wyprawy świetnie zdają sobie sprawę z tego w jakich znajdują się warunkach i co za tym idzie dbają o swoje zdrowie i bezpieczeństwo. W zamian mogę wciąż na nabierać nowego doświadczenia przyrodniczego, a także szlifować już to zdobyte.


Wiele lat spędziłem w dolinie Nidzicy, która przepływa obrzeżami mojej rodzinnej miejscowości. Tam stawiałem pierwsze ornitologiczne kroki, tam też szlifowałem tą profesję zanim ruszyłem dalej w świat. Godzinami obserwowałem z dystansu kolonię lęgową mew śmieszek, która zlokalizowana jest przy oczyszczalni ścieków w Kazimierzy Wielkiej. Dzięki temu znałem najróżniejsze ich zachowania i wiedziałem czego się w danej sytuacji spodziewać. Po wielu latach przydaje się to również w Antarktyce.


Mewy południowe, zwane także mewami dominikańskimi to jedyny z przedstawicieli tej rodziny lęgnący się na wyspie Króla Jerzego. Jednym z naszych zadań jest wyszukiwanie gniazd tych ptaków i ocena w miarę możliwości sukcesu lęgowego. Dzięki doświadczeniu zdobywanemu w Polsce już po kilku wizytach w terenie namierzyliśmy pierwsze gniazda. Obserwacja zachowania dorosłych ptaków tylko utwierdzała w przekonaniu, że szukam we właściwym miejscu. Czasem jednak nawet ta pewność może zaskoczyć, szczególnie gdy w znalezionym gnieździe nie ma jaj, a przecież jeszcze kilka dni temu były. Odpowiedzi są dwie, albo strata lęgu, albo w okolicy są młode. Ty razem prócz znalezienia gniazda trzeba było wysilić się w przeszukiwaniu okolicy i próbie dostrzeżenia czegoś podobnego do kamienia, co ewidentnie nim nie jest. Kilka minut później wpisuję do notesu informację o lęgu. Z jaj wylęgły się wszystkie młode. Trzy puchate kulki rozpierzchły się wokół gniazda i zapadły w oczekiwaniu na sygnał od dorosłych, że jest już bezpiecznie. Ostrożnie stawiam kolejne kroki i wycofuje się z tego miejsca, nie mam potrzeby przeszkadzania w wychowie młodych.

 


Komentarze